Nie zmieniło się wiele. Dalej mamy w dupie sławę, pieniądze i medialną prostytucję, uprawianą przez pseudo-artystów w tzw. polskim show-businessie. Dalej wolimy pić whiskey na przemian z hektolitrami piwa i słuchać starego, dobrego rock'n'rolla. A teraz wreszcie prezentujemy światu naszą debiutancką płytę, która ostatecznie określa to, czym był, jest i będzie J. D. OVERDRIVE.
Nasze początki sięgają roku 2007, kiedy gitarzysta Michał "Stempel" Stemplowski (wraz z drummerem Luksusem i basistą Kubą) zwerbował do swojego nowego projektu wokalistę Wojtka "Susła" Kałużę i z kilku luźnych kompozycji zrodził się materiał, od którego ku naszemu zdziwieniu poczuliśmy smród bagien Luizjany, na przemian z ciepłym podmuchem wiatru przemierzającego pustynie Nevady. Wkrótce amerykańska szkoła stoner rocka i southern metalu zdominowała naszą muzykę i w ten sposób narodził się Jack Daniels Overdrive - zespół, którego nikt z nas nie planował zakładać. Wkrótce wydaliśmy własnym sumptem EPkę (próżność nadal nie pozwala nam nazwać tego demem) zatytułowaną "Pure Concentrated Evil", która otrzymała sporo pozytywnych recenzji, m.in. w pismach Metal Hammer, Hard Rocker, Gitarzysta i Heavy Metal Pages. Nasz debiut sceniczny zaliczyliśmy u boku JESUS CHRYSLER SUICIDE, a dwa następne koncerty zagraliśmy jako suport przed amerykańską BEATALLICĄ. W międzyczasie nastąpiły zmiany w składzie i kolejno pojawili się w naszych szeregach perkusista Łukasz "Jooras" Jurewicz i basista Łukasz "Peo" Pomietło. Graliśmy dalej, dzieląc scenę z takimi zespołami jak CHICO czy HASIOK. W marcu 2009 dostąpiliśmy zaszczytu wystąpienia w Krakowie przed legendą stonerowego grania, grupą dowodzoną przez samego Phila Anselmo - DOWN. Koncert ten okazał się jednym z najbardziej magicznych przeżyć jakie było nam dane kiedykolwiek doświadczyć. Kolejne miesiące przyniosły kolejne koncerty, a także nieuniknioną zmianę nazwy na J.D. OVERDRIVE, dzięki czemu na zawsze uwolniliśmy się od groźby pozwu sądowego ze strony potentata z Tennessee. Pod nową banderą ruszyliśmy na powrót koncertować, otwierając m.in. katowicką część trasy "Bourbon River Re-Creation", gdzie na jednej scenie stanęliśmy razem z LOSTBONE, CARNAL i CORRUPTION. I kiedy już myśleliśmy, że nic nas nie zaskoczy, 9 marca 2011 dostąpiliśmy zaszczytu otwarcia koncertu zespołu samego Zakk'a Wylde'a - BLACK LABEL SOCIETY - w warszawskiej Stodole. Niesamowite przeżycie.
Zło przyjechało do miasta i zamierza zostać tu na dłużej... |